Powolutku dochodze do siebie po stresie jaki nam ostatnio zafundowala matka natura.Jakos juz to przetrawilam i trzeba zyc dalej.Staram sie nie patrzec w strone calej ruiny .Nadal czekamy na kogos z ubezpieczalni ,ale tym jakos sie do nas nie spieszy.Zaczyna mnie to troche irytowac ,ale pozostaje tylko cierpliwie czekac.
Z tej calej cierpliwosci wykonczylam wreszcie dawno zaczeta serwete.Ku mojemu zdziwieniu wyszla dosyc duza.Tak w ogole to moglaby byc jeszcze wieksza.Dziubalam ja i dziubalam.Jest to chyba jak na razie najtrudniejsza szydelkowa serwetka jaka zrobilam.Ma bardzo duzo roznorodnych wzorow .Gazetka ze wzorem lezala sobie pare lat i cierpliwie czekala na swoja kolej.Teraz biala arystokratka zamieszkala na moim stole.
Polne pomidory wreszcie osiagnely pelnie dojrzalosci.czekalam na nie z niecierpliwoscia.Wreszcie moglam je zebrac i poprobowac nowych przepisow.
Od dawna nurtowaly mnie pomidory w calosci w zalewie .Nie wytrzymalam i juz mam kilka sloiczkow.Smakuja tak jak wygladaja.Idealne do mies i wedlin.O dziwo sie nie rozlecialy.Jest to jednak chyba zasluga odmiany.Pomidor ten ma prawie samo miesko jest zwarty i bez pestek.
Zamarynowalam kilka sloikow z papryka.Odgrzebalam piwnicy stare sloiki na gumki i sprezynki.To byly fajne sloiki.Dobrze mozna w nich wszystko umiescic ,wszystko sie ladnie uklada i nie gniecie.
Ususzylam tez pomidory w suszarce do grzybow.Ach jak pieknie pachnialo w calym domu.Zalalam je oliwka z przyprawami.Poprobuje zrobic z nich salatke.Na razie musza przejsc aromatem ziol.
W kuchni pichca sie jeszcze powidla ze sliwek.Jutro bede robic sliwki i gruszki w occie.Dzisiaj juz tylko bede odpoczywac ,gapic sie w telewizor i romansowac z moim Klimtem w hafcie xxx.Odgrzebalam dawno zaczete i zapomniane obrazki.Musze je wreszcie skonczyc i oprawic.Wymyslilam dosyc ciekawa oprawe i juz nie moge sie doczekac.
Pozdrawiam i zycze milego wieczoru.
wtorek, 13 września 2011
wtorek, 6 września 2011
Jak z filmu grozy.
Wczoraj wieczorem nad moim domem i obejsciem przeszla straszna nawalnica i burza.Prawde powiedziawszy to przez moment pomyslalam ,ze to koniec swiata.Szum huk ,deszcz i blyskawice byly straszne.Zyje juz ladnych pare lat i czegos takiego nie widzialam.wszystko fruwalo bez wzgledu na ciezar i gabaryty.Na szczescie sam dom nie ucierpial .Balam sie o dach ,ale jakos wiatr go nie pokanal.Natomiast cala reszta jest w opakanym stanie.Dzisiaj nerwy mi juz jakos puscily i dziekuje Bogu ,ze to tylko tyle zniszczen i nic nikomu sie nie stalo.
Mocno ucierpal ogrod.Drzewostan jest w nim dosyc stary.Swierki maja po kiladziesiat lat.Niestety dwa nie przetrzymaly nawalnicy.
Z mojego ogrodka warzywnego pozostalo tylko marne wspomnienie.
Tutaj krajobraz prawie jak po przejsciu szaranczy
To co tutaj widac to resztki budynku gospodarczego.Wiatr zerwal caly dach i obrocil nim jak kartka papieru.
Zostaly tylko same mury.Nie ma strychu i calego dachu.
Jeszcze kilka dni temu kiedy w telewizji widzialam podobne zdjecia ,to wydawalo mi sie to jakies molo prawdopodobne i odlegle.Teraz juz wiem jak to jest i bardzo wspolczuje tym ktorych dotykaja takie sytuacje.Mam tylko nadzieje ,ze dzisiejsza i kolejne noce beda spokojniejsze.
Mocno ucierpal ogrod.Drzewostan jest w nim dosyc stary.Swierki maja po kiladziesiat lat.Niestety dwa nie przetrzymaly nawalnicy.
Z mojego ogrodka warzywnego pozostalo tylko marne wspomnienie.
Tutaj krajobraz prawie jak po przejsciu szaranczy
To co tutaj widac to resztki budynku gospodarczego.Wiatr zerwal caly dach i obrocil nim jak kartka papieru.
Zostaly tylko same mury.Nie ma strychu i calego dachu.
Jeszcze kilka dni temu kiedy w telewizji widzialam podobne zdjecia ,to wydawalo mi sie to jakies molo prawdopodobne i odlegle.Teraz juz wiem jak to jest i bardzo wspolczuje tym ktorych dotykaja takie sytuacje.Mam tylko nadzieje ,ze dzisiejsza i kolejne noce beda spokojniejsze.
czwartek, 1 września 2011
Aromatyczne babeczki i nalewki z jesienna nuta.
To jeszcze nie jesien .a juz ja pomalu widac i czuc.Najmlodsze moje dziecie poszlo dzisiaj grzecznie do szkoly.Dwaj starsi studenci maja jeszcze wakacje.Juz za kilka dni wyjada i bedzie mi ich brakowalo.Na oslode sobie i calej mojej meskiej czesci upieklam dzisiaj male babeczki.Przepis jest wlasciwie na tradycyjne Magdalenki..Na wierzchu polalam je biala czekolada rozpuszczona z sokiem z czarnego bzu.Kolor wyszedl swietny ,a o smaku nawet nie ma co pisac.Zniknely w godzine.Dobrze ,ze zostaly fotki.Paterka na ktorej leza babeczki to moja ostatnia zdobycz z targu staroci.Moja porcelanowa kolekcja V&B pomalu sie rozrasta.
A to moje pierwsze w tym roku nalewki.W domu pachnie jak w lesie..Jedna jest z mlodych pedow sosny druga z kwiatow akacji.Jesienne obrazki na jedwabiu ,to tez efekt mojego szperactwa.Nawet mi jakos pasuja klimatem do tych naleweczek.
W moim ogrodzie urosty w tym roku ogromne sloneczniki.Mam ich kilka odmian .Kazde sa inne i maja rozne odcienie zolci.
Pozdrawiam serdecznie i zycze milego wieczoru.
A to moje pierwsze w tym roku nalewki.W domu pachnie jak w lesie..Jedna jest z mlodych pedow sosny druga z kwiatow akacji.Jesienne obrazki na jedwabiu ,to tez efekt mojego szperactwa.Nawet mi jakos pasuja klimatem do tych naleweczek.
W moim ogrodzie urosty w tym roku ogromne sloneczniki.Mam ich kilka odmian .Kazde sa inne i maja rozne odcienie zolci.
Pozdrawiam serdecznie i zycze milego wieczoru.
poniedziałek, 29 sierpnia 2011
Jesienne smakolyki do spizarni
Jeszcze troszke ,a moj blog zamieni sie w kulinarny.Wszystkiemu winne warzywka i owoce ,ktore u mnie w tym roku ladnie obrodzily.Jakos szkoda mi ich i wszystko co sie do przetwarzam na zimowe specjaly.Kiedy bedzie zimno i nie bedzie sie chcialo wyjsc z domu milo bedzie siegnac po sloiczek.
Koncze juz zabawe z ogorkami .Ostatnie sproboawam zrobic jako Salatke Szwedzka.Nigdy predzej ich nie robilam .Poszperalam troszke w necie i znalazlam przepis.Ogoreczki wyszly przepyszne.Duzo lepsze niz te ze sklepu.Jesli ktos ma jeszcze ogorki to bardzo polecam i sluze przepisem.
Kilka sloiczkow ogorkow zrobilam z przyprawa curry
Gruszki w tym roku obrodzily chyba we wszystkich sadach i ogrodach.Gdzie sie nie spojrzy wszedzie drzewa sie pod nimi uginaja.Tym razem poprobowalam gruszek w slodkiej zalewie.Chodzilo mi o to ,aby pasowaly do zimowych deserow i sie nie rozpadaly.Udalo sie i sa wlasnie takie jakie chcialam.
Malinowego dzemiku tez u mnie nie moglo zabraknac.
W ubieglym roku zrobilam czrny bez z jablkiem.Musialam go powtorzyc obowiazkowo w tym roku.Smak tej kompozycji i kolor sa wspaniale.Jablka przybraly piekny kolor i nie rozpadly sie.
Pierwszy raz natomiast zrobilam sok z czarnego bzu.Odnalazlam dawnio zapomniany sokownik.Owoce wsadzilam do gara i po kilku godzinach mialam wspanialy klarowny sok.Mam nadzieje ,ze zimowa pora sie sprawdzi.Chce rowniez poprobowac go jako naturalnego barwnika do kremow ,deserow i niiych potraw.
Dodam jeszcze ,ze moj czarny bez rosnie sobie daleko od drogi i zanieczysczen.Jest czysciutki i pachnacy.
Na dzisiaj to tyle.Kuchnia mnie pochlonela i nie wiem kiedy z niej wyjde. .Czekam teraz na dobre wegierki ,papryke buraczki i cebule.Sezon na te warzywka i owoce juz powoli sie zbliza .Zbieram ,wiec ciekawe przepisy i do dziela.Inne moje prace musza troszke poczekac,choc w przerwach staram sie nie wypasc z wprawy i cos tam pomalu sobie dziubie.Mam nadzieje ,ze nastepne moje wpisy juz nie beda takie monotonne.Pozdrawiam serdecznie i zycze milego konca lata.
Koncze juz zabawe z ogorkami .Ostatnie sproboawam zrobic jako Salatke Szwedzka.Nigdy predzej ich nie robilam .Poszperalam troszke w necie i znalazlam przepis.Ogoreczki wyszly przepyszne.Duzo lepsze niz te ze sklepu.Jesli ktos ma jeszcze ogorki to bardzo polecam i sluze przepisem.
Kilka sloiczkow ogorkow zrobilam z przyprawa curry
Gruszki w tym roku obrodzily chyba we wszystkich sadach i ogrodach.Gdzie sie nie spojrzy wszedzie drzewa sie pod nimi uginaja.Tym razem poprobowalam gruszek w slodkiej zalewie.Chodzilo mi o to ,aby pasowaly do zimowych deserow i sie nie rozpadaly.Udalo sie i sa wlasnie takie jakie chcialam.
Malinowego dzemiku tez u mnie nie moglo zabraknac.
W ubieglym roku zrobilam czrny bez z jablkiem.Musialam go powtorzyc obowiazkowo w tym roku.Smak tej kompozycji i kolor sa wspaniale.Jablka przybraly piekny kolor i nie rozpadly sie.
Pierwszy raz natomiast zrobilam sok z czarnego bzu.Odnalazlam dawnio zapomniany sokownik.Owoce wsadzilam do gara i po kilku godzinach mialam wspanialy klarowny sok.Mam nadzieje ,ze zimowa pora sie sprawdzi.Chce rowniez poprobowac go jako naturalnego barwnika do kremow ,deserow i niiych potraw.
Dodam jeszcze ,ze moj czarny bez rosnie sobie daleko od drogi i zanieczysczen.Jest czysciutki i pachnacy.
Na dzisiaj to tyle.Kuchnia mnie pochlonela i nie wiem kiedy z niej wyjde. .Czekam teraz na dobre wegierki ,papryke buraczki i cebule.Sezon na te warzywka i owoce juz powoli sie zbliza .Zbieram ,wiec ciekawe przepisy i do dziela.Inne moje prace musza troszke poczekac,choc w przerwach staram sie nie wypasc z wprawy i cos tam pomalu sobie dziubie.Mam nadzieje ,ze nastepne moje wpisy juz nie beda takie monotonne.Pozdrawiam serdecznie i zycze milego konca lata.
sobota, 13 sierpnia 2011
Chowam lato do sloiczkow.Kolejna szydelkowa slicznotka.
Pomalu wracam do jako takiej formy.Aby nie poddac sie zlej aurze ,ktora mnie co jakis czas ogarnia chwytam sie jakis zajec.Z racji tego ze ogrod az kipi od nadmiaru wszystkiego staram sie zamknac choc troszke w sloiczki i zachowc troszke dobra na zimowe miesiace.Ogorki ,cukinia obrodzily w tym roku nadspodziewanie.Co troche wynajduje nowe przepisy i troszke eksperymentuje.Mam nadzieje ,ze zoladki mojej rodziny to przetrzymaja.
Tym razem wyszperalam przepis na salatke z ogorkow na slodko w zalewie lekko kwasnej.Powiem szczerze ,ze podchodzilam do tego z lekkim oporem .Po sprobowaniu zmienilam jednak zdanie.Salata okazala sie bardzo dobra i mam nadzieje ,ze szybko zniknie.
Cukinia pod roznymi postaciami kroluje na naszym stole do poznej jesieni.Ta do miesa lekko pikantna idealnie trzyma sie w sloiczkach ,az do poznej wiosny.Swietnie pasuje do miesa ,jak i do sosow do makaronu.
Obowiazkowo musza tez byc smazone jablka na szarlotke
A to moj maly eksperyment.znalazlam jakis stary klasztorny przepis na ocet jablkowy.Na razie musze cierpliwie czekac co z tego bedzie.Obierki od jablek zalalam oslodzonym wrzatkiem.Ma sie z tego podobno zrobic dobry ocet.Sama jestem bardzo ciekawa.
Robotkowo troszke sie obijam.Moze nie tak do konca ,ale jakos brak mi sil i weny.Siegnelam jednak po szydelko i jakos trudno mi sie z nim rozstac.Zaczelam serwetke ,ktora juz kilka lat mnie necila.Zawsze wydawala mi sie dosyc trudna.Schemat jest dosyc zawily.Kiedy lezalam w szpitalu przestudiowalam go dokladnie i teraz probuje.Jak na razie to jakos mi idzie.Czeka mnie jeszcze jednak kilka bardzo azurowych rzedow i nie wiem czy sie nie pogubie.Takie dziubanie wymaga duzo cierpliwosci ,ktorej nie zawsze mi wystarcza.
W moim ogrodzie zakwitly lubiny.Maja moje ukochane kolory.
Dziekuje wszystkim za mile odwiedziny .Zapraszam ponownie i serdecznie pozdrawiam
Tym razem wyszperalam przepis na salatke z ogorkow na slodko w zalewie lekko kwasnej.Powiem szczerze ,ze podchodzilam do tego z lekkim oporem .Po sprobowaniu zmienilam jednak zdanie.Salata okazala sie bardzo dobra i mam nadzieje ,ze szybko zniknie.
Cukinia pod roznymi postaciami kroluje na naszym stole do poznej jesieni.Ta do miesa lekko pikantna idealnie trzyma sie w sloiczkach ,az do poznej wiosny.Swietnie pasuje do miesa ,jak i do sosow do makaronu.
Obowiazkowo musza tez byc smazone jablka na szarlotke
A to moj maly eksperyment.znalazlam jakis stary klasztorny przepis na ocet jablkowy.Na razie musze cierpliwie czekac co z tego bedzie.Obierki od jablek zalalam oslodzonym wrzatkiem.Ma sie z tego podobno zrobic dobry ocet.Sama jestem bardzo ciekawa.
Robotkowo troszke sie obijam.Moze nie tak do konca ,ale jakos brak mi sil i weny.Siegnelam jednak po szydelko i jakos trudno mi sie z nim rozstac.Zaczelam serwetke ,ktora juz kilka lat mnie necila.Zawsze wydawala mi sie dosyc trudna.Schemat jest dosyc zawily.Kiedy lezalam w szpitalu przestudiowalam go dokladnie i teraz probuje.Jak na razie to jakos mi idzie.Czeka mnie jeszcze jednak kilka bardzo azurowych rzedow i nie wiem czy sie nie pogubie.Takie dziubanie wymaga duzo cierpliwosci ,ktorej nie zawsze mi wystarcza.
W moim ogrodzie zakwitly lubiny.Maja moje ukochane kolory.
Dziekuje wszystkim za mile odwiedziny .Zapraszam ponownie i serdecznie pozdrawiam
niedziela, 7 sierpnia 2011
Serwetkowo szydelkowy festiwal.Remont cd
Dawno mnie tu nie bylo.Wszystko za sprawa mojego pobytu w szpitalu.Musialam sie lekko podreperowac..Trwalo to troszke ,ale mam nadzieje ,ze teraz juz bedzie ok.Zycie potrafi sprawiac duzo dziwnych niespodzianek.Z kondycja jeszcze u mnie mizernie ,wiec nie bardzo moge dzialac na pelnych obrotach.Siegnelam wiec po dawno zapomniane szydelko i zaczete serwetki.
Szydelkowanie nie wymaga duzego wysilku wiec nawet jakos mi sprawnie idzie.Udalo mi sie je juz wyprac i ponaciagac.Wydaje mi sie ,ze nawet calkiem dobrze sie ulozyly.Milo jest raz na jakis czas wrocic do tych koronek.
Marzy mi sie jeszcze kiedys szydelkowy obrus na duzy stol.Na razie jednak jest to w dalekiej sferze moich zyczen, a poniewaz jest ich duzo wiec obrus musi poczekac w kolejce.
Na razie moje serwetki ,ktore wreszcie doczekaly sie konca.
Moj prawie juz wieczny remont pomalu dobiega konca.Wreszcie dotarly do nas dawno zamowione drzwi.wejsciowe.Mam je juz zamontowane i wreszcie nie straszy ogromna dziura.
Na korytarzu mam az trzy szafy.pokaszywalam je wczesniej przed liftingiem.Po dlugim namysle zdecydowalam ,ze nie bede ich wyrzucac i wstawiac nowych.Teraz ciesze sie z tej decyzji.Szafy zostaly pomalowane farba o ton ciemniejsza niz drzwi do pokoi.Przyozdobilam je pilastrami dalam nowe zawiasy i mam nowe stare szafy.Ostatnie czekaja jeszcze na jedno przemalowanie i juz bedzie koniec.Teraz musze sie zastanowic nad kolorem i odnowieniem stolu ,krzesel i kredensu z pomocnikiem.Jakos nie mam na dzien dzisiejszy weny.Musze poczekac kilka dni to moze powroci .Czeka mnie jeszcze wiele do zrobienia.Masa drobiazgow ,ktora niestety wymaga czasu .
Dziekuje wszystkim ,ktorzy tu jeszcze do mnie zagladaja i o mnie pamietaja.Pozdrawiam serdecznie
Szydelkowanie nie wymaga duzego wysilku wiec nawet jakos mi sprawnie idzie.Udalo mi sie je juz wyprac i ponaciagac.Wydaje mi sie ,ze nawet calkiem dobrze sie ulozyly.Milo jest raz na jakis czas wrocic do tych koronek.
Marzy mi sie jeszcze kiedys szydelkowy obrus na duzy stol.Na razie jednak jest to w dalekiej sferze moich zyczen, a poniewaz jest ich duzo wiec obrus musi poczekac w kolejce.
Na razie moje serwetki ,ktore wreszcie doczekaly sie konca.
Moj prawie juz wieczny remont pomalu dobiega konca.Wreszcie dotarly do nas dawno zamowione drzwi.wejsciowe.Mam je juz zamontowane i wreszcie nie straszy ogromna dziura.
Na korytarzu mam az trzy szafy.pokaszywalam je wczesniej przed liftingiem.Po dlugim namysle zdecydowalam ,ze nie bede ich wyrzucac i wstawiac nowych.Teraz ciesze sie z tej decyzji.Szafy zostaly pomalowane farba o ton ciemniejsza niz drzwi do pokoi.Przyozdobilam je pilastrami dalam nowe zawiasy i mam nowe stare szafy.Ostatnie czekaja jeszcze na jedno przemalowanie i juz bedzie koniec.Teraz musze sie zastanowic nad kolorem i odnowieniem stolu ,krzesel i kredensu z pomocnikiem.Jakos nie mam na dzien dzisiejszy weny.Musze poczekac kilka dni to moze powroci .Czeka mnie jeszcze wiele do zrobienia.Masa drobiazgow ,ktora niestety wymaga czasu .
Dziekuje wszystkim ,ktorzy tu jeszcze do mnie zagladaja i o mnie pamietaja.Pozdrawiam serdecznie
Subskrybuj:
Posty (Atom)



















































