Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Szydelko. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Szydelko. Pokaż wszystkie posty

sobota, 20 stycznia 2018

Powrot po dlugiej przerwie .Karnawal z bizuteria.

Po dlugiej przerwie wracam do mojego blogowego domku .
Mam nadzieje ,ze teraz bedzie tylko lepiej i juz wiecej nic mnie nie zaskoczy.
Ostatnie miesiace to byl jakis koszmar.Od wrzesnia praktycznie nie ruszam sie z lozka, a o wyjsciu z domu moge tylko pomarzyc.
Kregoslup odmowil mi posluszenstwa ,do tego rwa kulszowa i inne problemy z tym zwiazane.
Na szczescie pomalutku wracam do swiata zywych .
Sila rzeczy wszystkie plany  tworcze diabli wzieli.
Lezac i to jeszcze z bolem trudno cos robic.Udalo mi sie jednak jakos pokonac przeciwnosci i pare rzeczy ,takich  na miare sil i ochoty poczynic.
Najlepiej sprawdzilo sie szydelko igla i druty.
O szydelkowych dziubankach i drutowych napisze nastepnym razem.
Dzisiaj bedzie bardzo bizuteryjnie.Mamy karnawal ,wiec temat bardzo na czasie.
Moja fascynacja sznurami koralikowo szydelkowymi nie mija.Wrecz przeciwnie coraz bardziej mnie to wciaga.
Tak samo machanie igla i ciekawosc ,co z tego wyniknie wciaga bardzo.
Mysle ,ze w najblizszym czasie powstanie jeszcze wiele innych prac bo liste mam bardzo dluga.
Kiedy rok temu pierwszy raz na zywo zobaczylam tak bizu ,zaraz wiedzialam ze to jest to co bedzie mnie meczyc ,az sama tego nie ogarne.
Po roku prob  dziergania prucia i zaczynania wszystkiego od poczatku udalo mi sie kilka prac zakonczyc.
Zapraszam na maly spacerek do mojego bizuteryjnego swiata





Pozdrawam serdecznie .w nastepnym wpisie zapraszam na kolejna porcje moich bizutek

sobota, 4 czerwca 2016

Koralikowo szydelkowo i krzyzykowo -moje stare i nowe zachcianki.

Wreszcie udalo mi sie pstryknac kilka zdjec z tego co sie u mnie dzieje.
Wiosna w pelni ,wiec dodatkowych prac namnozyo mi sie jak grzybow po deszczu.
Ogarniam moj taras i ogrod po strasznym gradobiciu.Wszystko juz pieknie roslo i w kilka minut zostalo wspomnienie.Nie bede pokazywala zdjec z pobojowiska bo nie chce kolejny raz sie denerwowac.
Zabralam sie do robty i mam nadzieje ze jeszcze tego lata wszystko sie na nowo rozrosnie i dojdzie do siebie..
Niestety nasz polowe uprawy tez dostaly kopniaka.
Coz trzeba przyjac to z pokora i dalej robic swoje.
 Juz dawno sie naczylam ze pracujac na roli nigdy czlowiek nie jest pewny czy urosnie czy sie zbierze.
Teraz po kilku dniach mysle juz pozytywnie i ciesze sie tym co jest.
W moim rownoleglym domowo tworczo robotkowym swiecie dzieje sie duzo.
Cos koncze cos zaczynam cos odkladam na potem.
W tym tygodniu dotarla do mnie paczka z nowymi wzorami-obrazami w technice koralikowej.
Dwie pierwsze proby w tej technice mam juz za soba  z bardzo dobrym wynikiem .Zarowno Ikona jak i nastepna MB wyszly pieknie a oprawa dodala im jeszcze wiecej uroku.
Teraz siegnelam po wiekszy od poprzednich obraz .Kiedy go zobaczylam poprostu musialam.



 Obraz jest dosyc duzy i rozszyfrowanie kolorow zajelo mi troszke czasu ale teraz juz idzie dobrze
.

 Daje sobie dobry miesiac i mam nadzieje ze w tym terminie sie zmieszcze.Ciekawosc efektu koncowego trzyma mnie bardzo mocno.


 Przyszla tez kolejna mala ikona MB Ostrobramskiej.
To jakas kolejna jej wersja w niebieskosciach .Patrzac na to co ma byc na niej wykoralikowane wydaje mi sie ze bedzie calkiem interesujaca.


Anemony pomalutku pna sie do gory.
Wymaga duzo cierpliwosci uwagi i czasu.




 Doniczka jest dowodem ze warto odwiedzac tagi staroci.




 Moja nowa lazienka moze wreszcie doczeka sie firanki.W planie mam polaczenie jej z maerialem.Na razie to co widac to bedzie dol .Brakuje jeszcze polowy.




 Haftowany zielnik powiekszyl sie o fuksje.Skonczona czeka z cala reszta na oprawe.Mam ich juz w sumie 6 sztuk.




 

 Plocienka w pieknych pastelowych kolorach to moj ostatni zakup.Maja z nich powsztac kolorowe letnie Anioly.Pytanie tylko kiedy znajde na to czas?



 Na koniec moja malenka Coco Wlasnie wrocila od fryzjera i chetnie pozowala do fotografii.




Pozdrawiam bardzo serdecznie ,Dziekuje za odwiedziny.milego wieczoru i slonecznej niedzieli zycze.

piątek, 7 sierpnia 2015

Krzesla i stol w nowej szacie.Chusta jak rajski ogrod i kolejny szydelkowy zryw.

Witam po dluzszej przerwie.To tylko moje male lenistwo bylo przyczyna ciszy.W te upaly jakos nie chce mi sie robic zdjec.Kilka skonczonych pomyslow czeka wiec na obfocenie.Kilka tez rozgrzebanych i nie skonczonych.Ogolnie teraz w te upaly czas plynie bardzo leniwie tutaj u nas na wsi.Wlasnie ukonczylismy zniwa ,wiec jeden problem mamy z glowy.Kolejne prace przed nami ,ale to jeszcze troszke czasu.
Dzieki temu moglam wykonczyc dawno rozpoczeta prace nad moim stolem z krzeslami.
Wreszcie moge odtrabic koniec i cieszyc sie efektem koncowym.
Calosc byla lekko godna pozalowania po zakupie.Krzesla byly prawie czarne z zielono ciemnym obiciem.Stol skornikowany.Jednak zaryzykowalam i udalo sie.Teraz tworza z kredensem duet .Jak dla mnie calkiem udany.
Mam nowe miejsce w domu ,ktore calkiem dobrze wspolgra z tymi afrykanskimi upalami.









Chusta z poprzedniego wpisu juz skonczona.Wspaniala lekka bawelniano jedwabna wloczka swiatnie sprawdzila sie w tym wzorze.Mila w dotyku i chlodzaca.Co mnie milo zaskoczylo to kolory ,ktore wspaniale przechodza jeden w drugi.Sa naturalnie farbowane i nie tworza widocznych odciec.






Kolejne dwie prace zaczete.tym razem jasne letnie kolory.
Ecru chusta bardzo azurowa.Caly efekt mam nadzieje bedzie widzac po ukonczeniu.
Cala jest w azurowe liscie .Wykonczenie nada jej dopiero wyrazu.Mam nadzieje dotrwac do konca.


 A tutaj powstaje mocherowy szal.Wykonczony bedzie gruba popielato-szara falbana.Na dzisiejszy upal absolutnie nie polecam.Na sama mysl robi sie goraco.Usilowalam dzisiaj go troszke podziergac ,ale odlozylam po kilku minutach.Grzeje jak stary piec.
To tyle na dzisiaj.Wlasciwie moglabym cos jeszcze pokazac ,ale moze jutro bedzie chlodniej?
Pozdrawiam i zycze milego wieczoru.pa

poniedziałek, 20 kwietnia 2015

Haftowany zielnik cd.Firankowo -szydelkowe postepy.

Z wielka przyjemnoscia wrocilam do moich xx .To jest taka moja bezwarunkowa milosc i uzaleznienie.Jak zaczne to juz po mnie.nic sie wtedy nie liczy .Wszystko lezy odlogiem a ja przenosze sie w moj inny wymiar.
Hortensje juz skonczylam.moze tak nie na amen ,bo zostalo jeszcze pranie prasowanie i oprawa.
Z tym jednak postanowilam sie chwilke wstrzymac.chce miec cala serie tych hafcikow ,wiec i oprawa musi wspolgrac.Kiedy bedzie juz kilka wtedy oprawie wszystkie razem.
Mysle o przecieranej ramie bialo bezowej.juz nawet ma upatrzona i zaklepana.
Haftowanie tych obrazkow botanicznych to sama przyjemnosc .Wybor jest ogromny wiec kazdy moze znalezc cos dla siebie .Ja wybralam jak widac hortensje.
Teraz biore sie za magnolie potem za irysa i pelargonie.
Tak wiec caly piekny ogrod botaniczny zawisnie na mojej scianie.
A tak wyglada moja hortensja.jeszcze ciepla i przed praniem.





Tak jak pisalam zaczelam kolejna roslinke.Padlo na magnolie.moze dam rade ja wyszyc zanim przekwitna te prawdziwe.


Nie zapomninam o mojej firanie.Staram sie codziennie przerobic kilka rzedow.Pomalu pnie sie w gore.samej siatki jeszcze sporo brakuje.No i bedzie potrzebna jeszcze jedna.w pokoju mam dwa duze okna.


Dzisiaj pogoda nie sprzyja pracy w ogrodku.Wieje u nas ze cos okropnego.Dzieki temu moge pozostac w domu i troszke podziergac i powyszywac.
Pozdrawiam i zycze milego popoludnia.

niedziela, 29 marca 2015

Postepy przy firanie.Kulinarnie swiatecznie.

Swieta juz pomalu pukaja do drzwi.Koncze ostatnie pisanki.Susza sie wiec jeszcze chwilke i wstawie fotki.
Kazda wolna chwilke chwytam za szydelko i dziergam firanke.Zmiana planow co do niej zapadla juz na samym poczatku.Okazala sie tak jak juz pisalam zbyt duza do lazienki.nie mialam jednak sumienia zaczynac od poczatku i niszczyc to co juz zrobilam.
Firanka zawisnie w pokoju..nie bedzie to jednak mala firaneczka a raczej duza firana.okna sa dwa wiec musza byc dwie.Na razie skonczylam sam wzor.Reszta w gore to juz bedzie sama siatka.Tej siatki musi byc calkiem sporo.Robi sie ja jednak duzo szybciej bo nie trzeba liczyc.
Mam nadzieje ze z druga pojdzie znacznie szybciej.







Malutka szafeczka to moj ostatni graciany lup.Troszke ja odswiezylam i juz znalazla swoje miejsce.

Pomalu zaczynam kulinarne przygotowania do swiat.Z tej okazji wyprobowalam i pierwszy raz sama upieklam prawdziwa drozdzowa wielkanocna babe.Debiut moge zaliczyc do bardzo udanych.Baba wyszla tak jak powinna.Jest wyrosnieta delikatna i mokra.Pieklam ja w bardzo starej ceramicznej formie pospinanej metalowa siatka.Mysle ze jak jutro mi czas pozwoli to napisze o niej na moim kulinarnym blogu.Musze go ozywic bo jest w uspieniu i cierpliwie czeka.
Dzisiaj mala fotka baby ,ktorej juz prawie nie ma.

Tym slodkim akcentem koncze i zycze milych przygotowan do swiat.