czwartek, 19 lutego 2015

Szydelkowa firana i zapomniana serweta.

Dzisiaj mala migawka z placu boju nad duza firanka.
Zamiar byl udziergac firanke do nowej lazienki po remoncie.Niestety tak jak juz pisalam firanka okazala sie spotych rozmiarow i nastapila mala zmiana planow.
Na dzien dzisiejszy zawisnie w pokoju kominkowym .Mam tam jednak dwa okna wiec jeszcze troche musze podziergac.Nie odstrasza mnie to jednak bo wzor okazal sie bardzo ciekawy i sama praca dosyc szybko idzie do przodu.
Caly wystroj okna juz chodzi mi po glowie i mam nadzieje ze wytrwam w postanowieniu.
Na razie wstawiam fotki z postepow .Juz nawet cos widac.Do konca jednak jeszcze sporo filetowych okieneczek do wydziergania.






Sprzatajac ostatnio natknelam sie na dawno rozpoczeta serwete.Wyciagnelam ja na swiatlo dzienne i tkwie w postanowieniu ukonczenia jej.Nawet troszke urosla.





Tak wlasciwie to juz rozlozylam pracownie jajeczno wielkanocna.Te szydelkowe dziergadla to taki maly przerywnik.Jajka juz sie lakieruja .nastepny wpis bedzie juz bardzo wielkanocny.

środa, 4 lutego 2015

Pisanki.Czy to juz czas?

Juz pomalutku zaczynam sobie pisankowac .Zima jeszcze w pelni ,ale tylko patrzec i bedzie cieplo i zielono.
Swiata tez w tym roku dosyc szybko ,wiec nie ma sie co ogladac.
Moje rozkrecanie potrwa tez jeszcze kilka dni .Udalo mi sie jednak wczesniej zrobic kilka.juz wykonczone i wylakierowane na podwojny blysk wygladaja wiosny.
Klasyczny decoupage na prawdziwych gesich wydmuszkach o pokaznych rozmiarach.











Sezon na jajkowanie uwazam wiec za otwarty.Oby tylko ochota i pomyslyy dopisaly.Pozdrawiam i zycze milego wieczoru.Dziekuje serdecznie za odwiedziny i komentarze. Monika

wtorek, 3 lutego 2015

Ach te szydelkowe azury.

Tak jak w poprzednim poscie pokazywalam praca nad meblami trwa.Mysle ze do konca lutego bede mogla pokazac efekt koncowy..
Pomalutku rozkladam tez moj maly warsztat wielkanocnych pisanek.To juz u mnie wpisalo sie jako tradycja w kalendarz.
Wieczorami jednak pozostaje nadal wierna szydelku.Z tym jest najmniej klopotu i zachodu.
Azurowe szale i chusty bardzo mnie wciagnely i caly czas sprawiaja duzo radosci .Kiedy spod szydelka wychodzi ciekawy wzor mozna dziergac i dziergac.


Afrykanskie kwiaty  idealne na kocyk.Kiedy je pierwszy raz zobaczylam od razu zachorowalam.Na szczescie wzor jest prosty do ogarniecia a robienie ich to sama przyjemnosc.Robie je z delikatnej alpaki.Wspaniala jest ta welna.


Azurow ciag dalszy.Kolor jest troszke przeklamany.W realu to kolor czerwonego wina.

Tutaj poczatek dosyc duzej firany.Plan byl ze ma zawisnac w nowej lazience.Niestety okazalo sie ze wychodzi za szeroka.Szkoda mi bylo pruc wiec mala zmiana planow.Bedzie na inne okno.A moze wymysle z nia jeszcze cos innego.Na razie idzie dobrze byle tak dalej.

Dziekuje za odwiedziny i zapraszam ponownie Pa pa

niedziela, 1 lutego 2015

Mala metamorfoza starych gratow

Dzisiaj bedzie zupelnie z innej beczki.
Dawno nic sie u mnie w tym temacie nie dzialo .
 Wreszcie moge zaprosic do mojego warsztatu gdzie zabralam sie za moje graciane lupy.Nazbieralo sie tego troszke i dlugo czekalo na zmilowanie.
Dwa stare lozka kupilam latem i wreszcie udalo mi sie je oczyscic z kilku warstw farby.
Potraktowalam je preparatem zabezpieczjacym przed kornikami .
Najgorsze juz mam zrobione .Teraz malowanie i moze jakas mala tapicerka w gornej czesci i w nogach.
Wybor koloru i materialu pozostawiam sobie na ten tydzien .Mam nadzieje ze juz to dlugo nie potrwa i beda  jak nowe.
Odnawiam je z mysla o mojej siostrzenicy i siostrzencu.
Czy sprostam temu zadaniu -tego sie bardzo boje.


Na stoliczek mam juz upatrzone miejsce.Kupilam go za grosze .
Dostanie nowy blat i kolor.Ciekawa sama jestem czy bedzie taki o jakim mysle.

A te klamoty czekaly az caly rok az sie zdecyduje jak je odnowic.Wreszcie zapadla decyzja i juz na tym pozostanie.
Wymyslilam sobie ze beda tworzyc calosc z moim duzym kredensem ktory robilam wiosna w tamtym roku.
Wspolmie powinny stworzyc klimat na jakim mi zalezy.
Blat stolu bedzie w kolorze blatu kredensu cala reszta w zlamanej bieli.Tapicerka oczywiscie w moje ukochane angielskie klimaty.
Mam nadzieje tylko ze w calosci bedzie to dobrze wygladalo.

Pracy jak widac na fotkach jeszcze ogrom.Zbieram wiec sily i oby mnie tylko zapal nie opuscil.
Pozdrawiam serdecznie i zycze slonecznej niedzieli.

środa, 28 stycznia 2015

Szal w kolorach nieba i ziemi.

Jakos nie moge odczepic sie od szydelka.
Juz sobie obiecalam tydzien temu koniec dosyc -odkladam szydelko i zaczne cos innego.
Cos innego zaczelam jednak wieczorami najlepiej spedzam czas cos dziubiac.
Szydelko ma to do siebia ,ze mozna zostawic prace i zaraz do niej wrocic.Z innymi juz tak latwo nie jest .Najpierw trzeba sie mocno przygotowac porozkladac wszystko i nie zawsze czas i inne obowiazki pozwalaja szybko skonczyc to co sie rozpoczelo.
Szydelkowanie nie jest az takie wymagajace .
Tym sposobem w ciagu dnia zajelam sie dosyc wielka praca.O tym napisze w nastepnym poscie.
Wieczorami przy kominku pozostaje wierna szydelkowym azurom.
Na zdjeciach ponizej kolejny szal.Wzor ten sam co poprzednio ,ale zdecydowanie inna wloczka.
Tym razem akrylowa nieco grubsza i pieknie cieniowana w takich naturalnych kolorach nieba i ziemi.

Zycze milego popoludnia i serdecznie pozdrawiam.

czwartek, 15 stycznia 2015

Grafitowy szal na szaro bure dni.

Tak sobie pomyslalam ,ze ten moj nowy szal wyglada tak jak pogoda za oknem.
No coz aura jest nie najlepsza ,ale nie ma co marudzic..Sa tez dobre strony.Ja dzieki temu wiecej czasu ostatnio spedzam w domu i nadrabiam zaleglosci.
Wreszcie wykonczylam kolejny azurowy szal.Tym razem kolor szarego grafitu i polyskujaca srebrna nitka.
Wloczka idealna na takie prace milutka i delikatna.
Wzor juz zagoscil u mnie na dobre .To jest juz trzeci szal o tym schemacie.Jak dla mnie jest prawie idealny .
Bedzie jeszcze jeden a wlasciwie juz jest.Tym razem z cieplejszej i grubszej wloczki.
O tym jednak  i o innych dosyc duzych pracach napisze za kilka dni.
Dzisiaj mala sesja z szalem w roli glownej.






Pozdrawiam i zycze troszke sloneczka i sniegu.

niedziela, 4 stycznia 2015

Burgundowy obrus-juz czas go skonczyc.Grafitowy azurowy szal.

Swieta juz za nami i tak szczerze mowiac dosyc mam tego lenistwa.Juz mam zaplanowana grubsza prace ,ale to zaczne juz na calego po Trzech Krolach.
Na razie planuje co i jak i bardzo ciekawa jestem co z tego wyjdzie.
Dzisiaj  wyciagnelam obrus ,ktory zaczelam dawno temu.
Chyba juz przyszedl na niego czas.Jest bardzo pracochlonny ,wiec jeszcze troszke czasu uplynie jak bedzie zdobil stol.Tych pojedynczych  kwiatowych  elementow jeszcze troszke mi zostalo.Moze wytrwam do konca.




To juz trzeci z kolei szal o tym wzorze .Pierwszy byl w kolorze ecru drugi fioletowy.Teraz kolej na bardziej zimowo karnawalowy kolor.Welna jest bardzo miekka i delikatna z domieszka jedwabiu.Uklada sie pieknie i bardzo dobrze sie z niej robi.
W planie mam jeszcze jeden taki szal z cieniowanej grubszej welny.



Zimowy aniol otulony w welniany szal przysiadl sobie na kredensie i pilnuje ogniska domowego.

Bardzo dziekuje za zyczenia odwiedziny i komentarze.
To mnie bardzo mobilizuje i dodaje checi do kolejnych prac.Pozdrawiam bardzo serdecznie i zapraszam .